piątek, 28 stycznia 2011 / Opublikowany w: FAN CLUB, SATYRA
Między ustami a brzegiem Pucharu Świata – odcinek 7 Występują: Nikt nieznajomy. Groźba Orła. W poprzednim odcinku Waldemar, wniebowzięty zaskakującym wręcz zainteresowaniem Sabinki źle skończył. Bo niezbyt dobrze zaczął. Ale za odwagę plus. No, plusik. Do dalszej motywacji. Taki mały. Niewidoczny. W zasadzie to kicha, potocznie rzecz ujmując pała. Do kitu. Masakra. A tymczasem w
piątek, 21 stycznia 2011 / Opublikowany w: FAN CLUB, SATYRA
Między ustami a brzegiem Pucharu Świata – odcinek 6 Występują: Gwiazdki oraz trener Bruczek, ktoś od kadr. Albo tylko jednej. W poprzednim odcinku byliśmy świadkami wielu nieszczęść. Skąd taki pech? Nie wiemy. Ale skończmy już ten wielobarwny wątek. Tym bardziej, że na twarzy prezesa od kilku dni maluje się wielka radość. A Halinka i Sabinka
środa, 19 stycznia 2011 / Opublikowany w: PUCHAR ŚWIATA
Podróżowanie po skoczniach Europy przy wyprawie do Kraju Kwitnącej Wiśni to PIKUŚ. Ale w końcu japońscy organizatorzy mogą być zadowoleni. Tym razem na daleki wyjazd zdecydowali się prawie wszyscy najlepsi skoczkowie. Wyjątkiem byli jedynie Norwegowie. Woleli w swojej ojczyźnie solidnie trenować. Groteskowo rzecz ujmując podczas konkursów skoków w Japonii nic się nie dzieje. Z reguły
piątek, 14 stycznia 2011 / Opublikowany w: FAN CLUB, SATYRA
Między ustami a brzegiem Pucharu Świata – odcinek 5 Występują: Związek nasz bratni, Waldemar, pechowy petent Kwiatkowski i Michał z poprzedniego odcinka. W poprzednim odcinku w Związku wrzało. Bo nie zagrało. A raczej nie zagrał. I wszyscy już wiedzą, że chodziło o przyszłego kandydata na zięcia prezesa, Michała. I będzie z tego jeszcze dym. Znamy
wtorek, 11 stycznia 2011 / Opublikowany w: LOTY, PUCHAR ŚWIATA
I to bynajmniej nie chodzi o Mańka z Epoki Lodowcowej. W imię czarta, wiatr niech wstanie – I dmie na me zawołanie. Tak w skrócie można by opisać warunki pogodowe jakie panowały podczas konkursów w sobotę i w niedzielę w czeskim Harrachovie. Ale po kolei.. W miniony weekeend ku uciesze Czeskich i Polskich, a raczej
piątek, 07 stycznia 2011 / Opublikowany w: PUCHAR ŚWIATA, TCS
No i dojechaliśmy. O ósmej rano zameldowaliśmy się w Bischofshofen. Miasteczko jeszcze spało i ktoś niezainteresowany TCS nawet by nie zauważył, że to cisza przed wieczorną burzą. Jako iż nie przyjechaliśmy tam na wypoczynek tylko do ciężkiej pracy (ten kto choć raz był na skokach wie o czym piszę) przed skocznią pojawiliśmy się z grupką
TOP